Kraby

fiddler_crab_psfSchyliła się i wyjęła z wiadra kraba. Kiedy się wynurzył, okazało się, że wiszą na nim trzy inne.
Naszyjnik z krabów? – zachichotała Juliet.
Takie już są kraby – stwierdziła Verity, odczepiając te, które zabrały się na gapę. – Tępe jak deski, co do sztuki. Dlatego można je trzymać w wiadrach bez pokrywki. Jak który próbuje wyleźć, reszta ściąga go z powrotem. No mówię, tępe jak deski.
Verity uniosła kraba nad bulgoczącym groźnie kociołkiem. – Ugotować go wam?
– Nie! – zawołała Glenda o wiele głośniej, niż zamierzała.
Dobrze się czujesz skarbie? – zaniepokoiła się Verity. – Niewyraźnie jakoś wyglądasz.
Nic mi nie jest. Nic. Trochę gardło mnie boli i tyle. – Wiadro krabów, myślała. A wydawało mi się, że Pepe gada bez sensu. – Możesz nam go związać? To będzie długa noc.
Już się robi. – Panna Pushpram fachowo owinęła kraba sznurkiem. Nie stawiał oporu. – Wiesz, co robić, to jasne. Piękne te kraby, naprawdę smaczne. Ale tępe jak deski.

Wiadro krabów, myślała Glenda, gdy szły pospiesznie do nocnej kuchni. Więc tak to działa. Ludzie z Sióstr z dezaprobatą patrzą na dziewczęta jadące trollibusem. To jest wiadro krabów. Praktycznie wszystko, co mówiła mi mama, to wiadro krabów. Praktycznie wszystko, co sama mówiłam Juliet, to też wiadro krabów. Może to pop prostu inne określenie dla Ścisku. Jest miło, ciepło i będąc w środku, zapomina się, że istnieje świat na zewnątrz. Najgorsze, że tym krabem, który najmocniej ściąga człowieka w dół, jest on sam …

Terry Pratchett, Niewidoczni akademicy

Rafał Ignasiak

coach i trener biznesu

Zobacz również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *