3 miesiące później i 700 km dalej

tao bieganiaOd ostatniego wpisu (nagrania) na temat mojego biegania, a właściwie porażki w bieganiu, minęły 3 miesiące. W tym czasie przebiegłem ponad 700 km. Odbyłem 56 treningów. Zmieniłem też datę realizacji mojego planu łamania 3 godzin. Teraz to 22 kwietnia 2018. Do maratonu zostało … kliknij, żeby sprawdzić. Tak jak obiecywałem sobie, nie poddałem się i trenuję, żeby osiągnąć cel. Pytanie, które wraca do mnie jak bumerang od wielu tygodni, miesięcy, a nawet lat to: co powoduje, że ludzie (ja) coś robią, albo czegoś nie robią? Co to za niezwykła tajemnica kryje się za prostym słowem „motywacja”? Co takiego powoduje, że jednego dnia wychodzę na trening z bananem na gębie, a drugiego muszę odbywać długą, wewnętrzną konwersację?

Pojęcie motywacji odnosi się do wszystkich procesów zaangażowanych w inicjowanie, ukierunkowywanie i utrzymywanie fizycznych i psychicznych aktywności. Przybiera różne formy, ale wszystkie one obejmują procesy umysłowe, które nas pobudzają, pozwalają na dokonanie wyboru i ukierunkowują nasze zachowania.[i] Impuls, który wywołuje naszą reakcję myślową, czy fizyczną nazywamy motywatorem (np. pieniądze, które skłaniają mnie do zostania dłużej w pracy). To co dzieje się wewnątrz naszej głowy, czy szerzej całego organizmu w odpowiedzi na ten impuls to motyw, czyli proces pobudzenia organizmu prowadzący do dokonania wyboru i ukierunkowanego zachowania (zostaję dłużej w pracy, albo wychodzę).

Motywator – impuls, bodziec, wywołujący naszą reakcję myślową, wpływa na wybór i ukierunkowane działanie.

Jest wiele teorii wyjaśniających motywy naszych działań. Możemy na nie spojrzeć z perspektywy biologicznej. Jesteśmy złożonymi organizmami, które działają, żeby przetrwać. Głód, pragnienie, zagrożenie motywują zachowania do momentu ich redukcji. Z perspektywy behawioralnej różni ludzie w tych samych sytuacjach zachowają się różnie, a na nasze zachowanie można wpływać na różne sposoby – świadomi i nieświadomie. Perspektywa poznawcza pozwala przyjrzeć się naszym działaniom od strony procesów poznawczych. Czytanie książki, czy bieganie w maratonie nie wynikają raczej z chęci zaspokojenia potrzeb biologicznych. Perspektywa społeczno-kulturowa pozwala spojrzeć na motywację od strony bodźców płynących z naszego otoczenia, które mogą wspierać nasze działania lub je hamować. Jesteśmy tak skomplikowani, że właściwie w każdym podejmowanym działaniu możemy doszukać się mieszanki motywatorów.

Jedna z teorii motywacji zaproponowana przez Abrahama Maslowa mówi o tym, że ludzie po prostu zaspokajają swoje potrzeby. Podzielił je na sześć głównych grup:

Biologiczne/fizjologiczne – jedzenie, picie, seks, odpoczynek

Bezpieczeństwo – bezpieczeństwo fizyczne, komfort, spokój

Przynależność i miłość – relacje, akceptacja przez innych

Szacunek – pewność, siebie szacunek, poczucie własnej wartości

Samorealizacja – wykorzystanie własnego potencjału i możliwości, osiąganie znaczących celów

Transcendencja – wyjście poza własne oczekiwania i pragnienia, robienie czegoś przekraczającego nasze ego.

Potrzeby Maslowa przedstawiane są najczęściej w formie odwróconej piramidy, gdzie potrzeby biologiczne i fizjologiczne są u podstawy, a transcendencja (jeśli jest, bo najczęściej jej nie ma) u szczytu. Ma to wskazywać na hierarchię potrzeb, w której potrzeby biologiczne i fizjologiczne są najważniejsze i będą zaspakajane w pierwszej kolejności, a jeśli nie zostaną zaspokojone to potrzeby wyższego rzędu nie będą brane pod uwagę. Sam Maslow nie przedstawiał potrzeb w formie piramidy. Zaproponował tylko swoją klasyfikację potrzeb. Mówił też, że potrzeby bezpieczeństwa, biologiczne i fizjologiczne mogą być zaspokojone całkowicie. Są nasycalne. Jeśli poczujesz się bezpiecznie, to już nie można poczuć się bardziej bezpiecznie, cztery razy bardziej bezpiecznie. Jak się najesz, to jesteś najedzony i już. Możesz powoli rozpychać swój żołądek, ale nie czujesz już głodu. Pośrednio potwierdzać to mogą badania nad poziomem szczęścia u ludzi, które wskazują, że jest umowny pułap dochodu, który wpływa na nasze poczucie szczęścia i zadowolenia z życia, a po jego przekroczeniu już się nie zmienia. Pozostałe potrzeby są nienasycalne. Nigdy dość szacunku, miłości, osiągnięć, uznania. Nie ma granicy.

Maslow nie przedstawiał potrzeb w formie piramidy.

Z punktu widzenia teorii potrzeb Maslowa bieganie jest mieszanką wszystkiego. Choć potrzeby biologiczne/fizjologiczne i bezpieczeństwa będą raczej naciągane. Przynależność do społeczności biegaczy, szacunek osób nie biegających i (jak masz dobry wynik) biegających, wykorzystanie możliwości danych przez naturę, a nawet kontakt z absolutem (bieganie może być formą medytacji). Te wszystkie potrzeby mogą być w jakimś stopniu zaspokajane poprzez bieganie.

W moim przypadku chodzi prawdopodobnie o budowanie poczucia własnej wartości, czyli zaspokajam potrzebę szacunku. Szacunku do samego siebie.

Podane wcześniej jako przykład pieniądze są przykładem motywacji płynącej z zewnątrz. Innym przykładem może być lufa pistoletu przystawiona do głowy (taka rzeczywista, ale też metaforyczna) lub telefon od trenera z grzecznym „Rusz dupę!”. Jak mówił klasyk posługiwania się motywatorem w postaci broni, czyli Don Corleone – „Wiele możesz osiągnąć dobrym słowem! Ale jeszcze więcej dobrym słowem i rewolwerem!” Bez względu na dokonany wybór i podjęte działanie, impuls płynie z zewnątrz. Część wyborów i działań podejmowana jest niejako w odpowiedzi na nasze wewnętrzne potrzeby. Motywację wewnętrzną można zobrazować na przykładzie ciekawości dziecka, które jak tylko zacznie się przemieszczać (pełzać, raczkować, chodzić) rozpoczyna proces penetracji i poznawania otoczenia. Dotyka, smakuje i testuje bez jakiejkolwiek zewnętrznej zachęty. Ja przynajmniej nie widziałem rodziców, którzy mówiliby do rocznego synka lub córki: ”Rusz się trochę! Podejdź do regału! Zrzuć książki! Zobaczysz jaka to frajda! A może ściągniesz obrus ze stołu?”.

Widać wyraźnie, że jest coś co popycha nas do działania pomimo braku zewnętrznych bodźców/motywatorów. Naukowcy odkryli, że motywacja wewnętrzna jest znacznie silniejsza i trwalsza niż zewnętrzna. Badaniem różnic pomiędzy zewnętrzną, a wewnętrzną motywacją zajmowała się dwójka naukowców Richard M. Ryan i Edward L. Deci. W toku badań zaobserwowali dominującą rolę tej drugiej. Zaproponowali teorię autodeterminacji (self-determination theory), którą opisują w swojej książce[ii]. Ryan i Deci wskazują na trzy uniwersalne potrzeby (takie same we wszystkich kulturach), które wpływają na naszą motywację: potrzeba autonomii, potrzeba kompetencji i potrzeba relacji (związku z innymi).

Z punktu widzenia tej teorii biegając zaspokajam wszystkie trzy potrzeby. Sam zdecydowałem, że chcę biegać i prawie codziennie decyduję, rozwijam swoje biegowe kompetencje (tak, tak, bieganie, to nie tylko zamiana lewej nogi z prawą), dzięki bieganiu mam lepsze relacje z ludźmi. Co ciekawe, teoria autodeterminacji precyzyjnie wskazuje, co jest źródłem utraty motywacji do biegania. Im większa presja zewnętrzna na wynik, nawet jeśli jest wywołana przeze mnie samego w stosunku do siebie samego, tym niższe poczucie autonomii i mniejsza motywacja. Im mniej presji, tym większa radość i wewnętrzna chęć biegania. Bardzo to bliskie taoistycznemu podejściu do życia. Im bardziej naciskasz, tym większy opór odczujesz. Im większy opór stawiasz, tym bardziej boli. Bądź jak woda, która jest miękka, a radzi sobie z najtwardszą skałą.

Im bardziej naciskasz, tym większy opór odczujesz. Im większy opór stawiasz, tym bardziej boli.

Jeszcze prościej problem motywacji przedstawia Temple Grandin, doktor nauk o zwierzętach na Colorado State University, autorka książki Mózg autystyczny[iii]. Z jej obserwacji zwierząt (a w końcu my też jesteśmy tylko zwierzętami) wynika, że do działania napędzają nas dwie rzeczy: strach i ciekawość. Strach wywołuje w nas zachowania automatyczne, schematyczne, wdrukowane w toku naszego rozwoju. Są to: walka, ucieczka i znieruchomienie. Ciekawość uruchamia całą paletę zachowań kreatywnych: szukanie, smakowanie, łączenie, dzielenie, zmienianie, testowanie. Ciekawość potrafi nas doprowadzić do stanu flow[iv], w którym zapominamy o wszystkim poza tym co właśnie robimy.

W tym ujęciu bieganie wprost kojarzy się z ucieczką :-), ale mnie wydaje się, że motywem jest strach i walka. Strach przed uznaniem, że jestem bez wartości i walka, żeby myśl nie stała się rzeczywistością.

Jest jeszcze kilka innych koncepcji próbujących wyjaśnić problem motywacji. Jest też kwestia naszego mózgu i złożonej biochemii. Reakcji organizmu na wysiłek fizyczny. Jedno jest wg mnie pewne, że motywacja i jej utrzymanie to z jednej strony złożony proces, który jest zależny od bardzo wielu czynników. Proces ten dzieje się najczęściej poza naszą świadomością. Potocznie myślimy, że to tylko kwestia nagrody, marchewki wiszącej na końcu kija, albo samego kija. Badania pokazują jednak, że kij i marchewka mogą działać na nas przeciwskutecznie. Z drugiej strony motywacja to stan psychofizyczny o określonej intensywności, wrażliwy na czynniki zewnętrzne i wewnętrzne. Z punktu widzenia realizacji tego do czego zmierzamy optymalnie jest, jeśli stan jest stabilny i intensywny. Ale często tak nie jest. I doświadczamy kontinuum sytuacji od kompletnej bierności do flow. Warto o tym pamiętać myśląc o motywowaniu siebie i innych.

 

[i] Zimbardo, Johnson, McCann, Psychologia kluczowe koncepcje, Wydawnictwo Naukowe PWN

[ii] Richard M. Ryan,‎ Edward L. Deci, Self-Determination Theory: Basic Psychological Needs in Motivation, Development, and Wellnes, Kindle Edition

[iii] Temple Grandin, Richard Panek, Mózg autystyczny – Podróż w głąb niezwykłych umysłów, Copernicus Center Press

[iv] Przepływ, inaczej stan uniesienia, uskrzydlenia. Stan między satysfakcją a euforią, wywołany całkowitym oddaniem się jakiejś czynności. Termin zaproponowany przez Mihály Csíkszentmihályi – węgierskiego psychologa.

Rafał Ignasiak

coach i trener biznesu

Zobacz również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *