Za darmo

Wczoraj przeczytałem wpis koleżanki, która żaliła się, że trener na darmowym webinarze zbyt mocno promował swoje darmowe kursy. Nie mnie oceniać jaka proporcja treści merytorycznej do reklamowej jest odpowiednia. Każdy z nas ma swój próg bólu. Ja zrezygnowałem zupełnie z oglądania telewizji i słuchania radia, ponieważ nie jestem w stanie wytrzymać zamieszczanych tam reklam. Wolę zapłacić i mieć jasność, że kupuję kontent pozbawiony męczących, ogłupiających reklam. Wiem ile kosztuje słuchanie muzyki, oglądanie filmu. To jest czysty układ.

Za darmo

Ludzie tak bardzo przyzwyczaili się do słowa darmowy, że zapominają jak słono płacą za wszystkie „darmowe” usługi. Wystarczy pomyśleć ile zarabiają social media na swoich „darmowych” platformach. Oczywiste jest, że zyskują więcej, niż wydają na to, żebyśmy mogli „za darmo” wstawić fotkę dziecka, kota (wstaw dowolny obiekt) albo napisać komentarz. Za tą „darmową” płacimy na wiele sposobów.

Po pierwsze, kosztuje to nasz czas. Mamy dziennie 86 400 sekund do wykorzystania nieodnawialnego limitu życia. Jeśli przeznaczysz dowolną ilość czasu na przeglądanie jakiegokolwiek profilu społecznościowego, to zastanów się ile byś zapłacił za dodatkowe minuty życia, gdyby właśnie w tej chwili się kończyło.

Po drugie, większość darmowych usług opiera się na pozyskaniu naszych danych kontaktowych, ponieważ to one stanowią wartość, przede wszystkim marketingową. Mając kontakt, można sprzedawać.

Po trzecie, tracimy anonimowość. Po 240 lajkach program komputerowy wie więcej o nas, niż współmałżonek. Dzięki temu można nami sterować jak dronem. Polecimy i wylądujemy tam gdzie chce tego biznes.

Role

Sam bywam w obu rolach: kupującego i sprzedawcy. Ważne, żeby być ich świadomym. A może tylko mi się wydaje, że to coś zmienia?

Będąc w roli sprzedawcy, być może warto zadbać o jasny i uczciwy układ. Podać ile czasu zajmują reklamy, ile czasu będziemy opowiadać o naszych płatnych usługach. Wierzę, że można sprzedawać etycznie. Dobry produkt i usługa sam się broni.

Być może

Będąc w roli kupującego nie warto się obrażać, że coś co miało być „darmowe” okazuje się bardzo drogie. Taka jest „darmowa” rzeczywistość. Na to się godzisz korzystając z darmowych usług. Być może, zanim skorzystasz z „darmowej” oferty” warto zapytać ile czasu będzie poświęcone na sprzedaż, reklamę usług płatnych. Być może warto uzupełnić wiedzę o znajomość reguły wzajemności, która w wirtualnym świecie nadal działa. Być może warto zapłacić, podobnie jak za muzykę i film, i nie łudzić się, że dostajesz coś za darmo. Być może wystarczy po prostu wyłączyć odbiornik, kiedy włączą reklamy. Nie bądź jak dron :-).

Rafał Ignasiak

coach i trener biznesu

Zobacz również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *