Głowa do góry!

Czarny łabędź nadleciał

Na koniec lutego pierwszy duży klient zakończył z nami stacjonarny projekt szkoleniowy. W następnych dniach rezygnowali kolejni klienci. Przychody spadły drastycznie. Z dnia na dzień czarny łabędź zmusił mnie i kolegów do pracy w sposób, który wcześniej był nie do zaakceptowania.

To część mojej osobistej historii, ale też część rzeczywistości wielu szefów, liderów i menadżerów, pracowników, którzy z dnia na dzień stanęli przed wyzwaniami, których kompletnie się nie spodziewali. Zmiana, presja, stres, to coś co zagości w firmowej przestrzeni – nawet tej zdalnej – raczej na dłużej.

Perspektywy gospodarcze nie są różowe. W mojej opinii mamy trzy scenariusze, które dotkną firmy, a co za tym idzie nas wszystkich.

Pierwszy jest optymistyczny. Pandemia wygaśnie z końcem kwietnia, pójdziemy na wybory, a gospodarka wróci do normy. Trzymam kciuki! Drugi mówi, że czeka nas potężny kryzys. Zniknie mnóstwo firm, wielu ludzi straci pracę. Być może Ty, być może ktoś z Twojej/mojej rodziny lub bliskich. Jak ważna jest silna osoba wokół nas, która weźmie na siebie odpowiedzialność w takiej sytuacji możesz posłuchać w czternastym odcinku mojego podkastu „Lider w czasach kryzysu„.

Jest też trzeci scenariusz, że wszystko … tu wstaw dowolne dosadne określenie. 

Dla mnie scenariusz pierwszy jest nierealny, a trzeci zbyt dołujący. 

Dlatego swoje siły i energię skierowałem w działanie w oparciu o ten drugi.

Pierwsze co zrobiłem, to dałem upust emocji. Nazwałem strach. Spojrzałem mu w oczy. Ponury żart mówi, że za rok będziemy się z tego śmiać … nie wszyscy. W naszym społeczeństwie powiedzenie boję się, smucę się, szczególnie przez mężczyznę nie jest mile widziane, a jest bardzo oczyszczające. Ważne dla naszego dobrostanu. Emocje natura wymyśliła po coś, a nie dla jaj.

Po drugie poszukałem kogoś, kto miał w tym momencie więcej siły i energii niż ja, był w lepszej sytuacji i podał mi rękę. To ważne, dobre relacje są w takich chwilach na wagę złota. Motywują do działania. Ty też masz wokół siebie ludzi, na których możesz się oprzeć.

Po trzecie wziąłem całkowitą odpowiedzialność za to co się dzieje, w zakresie, na który mam wpływ. Bo jaki ma sens zajmowanie się np. tym co zrobi rząd, skoro nikt ich nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe? To ja odpowiadam za to co robią moi koledzy z zespołu. To ja odpowiadam za to jak wykorzystam zasoby. To ja odpowiadam za to czy strach przekuję w gniew i wolę walki.

Koronawirus nie zabrał mi relacji, wiedzy i doświadczeń, które zbierałem przez 46 lat! Tobie też nie.

W grudniu byłem w Tajlandii na samotnej eskapadzie rowerowej, wywaliłem się, podniosłem i jechałem dalej. Wtedy się prawie popłakałem z bólu, a teraz wydaje mi się to przezabawne :-).

Teraz zaliczamy zbiorową glebę. Trzeba się podnieść, otrzepać – samodzielnie lub z pomocą innych – i jechać dalej!

Nie wiem jak dajesz sobie radę w tej sytuacji. Mi, pomimo psychologicznego przygotowania i treningu, zajęło chwilę, żeby zdać sobie sprawę, że ruszyłem do biegu w maratonie. Pamiętam euforię, kiedy kończyłem swój prawdziwy maraton z czasem 3:09:34

Po drodze były jednak bardzo trudne momenty. Pamiętam ile energii dodał mi trener Darek Filipowski, który biegł ze mną od 30 km! Jego obecność i doświadczenie bardzo mi pomogło.

W tej chwili wszyscy żyjemy w wielkim stresie, napięciu i w zmianie, z którą zderzyliśmy się jak ze skałą. Nie wszyscy wiedzą jak, pomimo braku przygotowania, przebiec swój maraton. Może nie w super hiper czasie, bo jak napisał Paweł Fortuna „życie, to zawody, które wygrywa ten, kto do mety dobiegnie ostatni”.

Może tym razem wystarczy dobiec lub nawet dojść do mety? A może stać Cię na więcej, niż sobie wyobrażasz?

Jeśli uznasz, że moje doświadczenie i wiedza przyda Ci się do czegoś, to pisz śmiało! Dobrego!

Rafał Ignasiak

coach i trener biznesu

Zobacz również...

1 Response

  1. Mały pisze:

    Pozdrowionka 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *